Relacja z rekolekcji dla gimnazjalistów

Wczoraj zakończyliśmy 7 dniowe rekolekcje dla gimnazjalistów. Od początku było wiadome, że jeśli chodzi o prowadzenie rekolekcji to zdania będą podzielone. ;) Na rację ks. Krzyśka Jabłońskiego i ks. Pawła Zięby. Tych dwóch księży rozdzieliło obowiązki na 4 animatorów i diakona. Zaopiekowali się oni 10 uczestnikami, z których do końca dotrwało 8.

 

 

 Podczas upalno-burzowych dni przyświecała nam przede wszystkim myśl ks. Krzyśka, aby nie marnować czasu, bo to co roztrwonimy nie będzie już do odzyskania. Dlatego korzystaliśmy z każdej możliwości, by jeść jak najwięcej. Początkowo nieufni w zdolności kulinarne rządzących kuchnią powoli nabieraliśmy zaufania i apetytu (zupki chińskie na szczęście przestały wystarczać ;). Przez pierwsze dni byliśmy niczym elektrony skupione wokół jądra atomu – piłki- za sprawą niesamowitych zdolności trenerskich ks. Krzysztofa.:D  Nie ważne czy do nogi, czy do ręki, ważne, ze okrągła i się odbija. Czar prysł kiedy piłka wleciała na drzewo i potrzeba było półdniowego przedstawienia w 3 aktach aby bohaterskim czynem uczestnik z duchową i fizyczną pomocą ks. Krzyśka, ją uratował. Jednak obrażenia były zbyt ciężkie i pozostał z niej tylko flak.

Po przyjeździe ks. Pawła wynegocjowano wyjście nad jezioro, gdzie animatorki uczyły uczestników jak sprytnie podejść kobietę by zrobiła kolację dla nich myśląc, że robią ją razem. Po wielu kłótniach doszliśmy do porozumienia i uznaliśmy, że kobieta ma taką samą godność jak mężczyzna. :)

Weekend okazał się dla nas bogaty w przeżycia duchowe. Najpierw droga krzyżowa KWC przeżywana w wielkim upale, następnego dnia pobudka na Mszę parafialną o godzinie 8 (trzeba zaznaczyć, że normalnie 1 punkt dnia zaczynał się o 8.30) a później Droga Światła przeżywana w półmroku, gdzie animatorzy wytężali wzrok przy czytaniu rozważań.

Rekolekcje zakończyliśmy Agapą, na której przy blasku świec zjedliśmy przygotowaną przez Asię J. pizzę, dla której według ks. Pawła Asia powinna sprowadzić się do Kawkowa i otworzyć pizzerię. Na Agapie na przeciwko siebie stanęli do pojedynku na słowa dwaj Kapłani wypominający sobie defekty swojego owłosienia. Komentarze typu „dziękujemy ks.Pawłowi za to, że nie każdy włos jest siwy" odpierane były argumentami: „lepiej mieć dwa siwe włosy niż jeden łysy". W tej miłej atmosferze przeszliśmy na świeże powietrze by pozwolić ks. Pawłowi spełniać się jako wodzirej. Z przejęciem uczył nas tańców dworskich, greckich, belgijskich i Bóg wie jeszcze jakich.. ;)

W tej miłej atmosferze rozstaliśmy się i mamy nadzieję, że ta garść miłych wspomnień przyciągnie nas tam jeszcze raz.

Nie możesz dodawać komentarzy. Zaloguj się lub załóż konto.