Stwierdziłam że Krzyż mnie nie boli

Chciałabym podzielić się swoim świadectwem życia i uzdrowienia, którym Pan mnie obdarował. Mam na imię Maryla, mam 35 lat, pięcioro dzieci i męża, który obecnie jest już od półtora roku po wypadku samochodowym. Może najpierw powiem, że zanim znalazłam się na tej Eucharystii, podczas której nastąpiło uzdrowienie, przechodziłam, jak sądzę, że jeden z największych kryzysów. Kryzys, to jest jakby jedno słowo, ale pod tym słowem naprawdę kryje się ogrom myśli, depresji, smutku, buntu, przekleństw, nienawiści do siebie i innych. W dniu, kiedy zadzwonił do mnie brat z pytaniem czy chcę jechać, właściwie wszystko mówiło mi, że nie, ale kiedy pomyślałam, że nie jadąc nie daję szansy uzdrowienia mojemu mężowi, powiedziałam, że tak. Po odłożeniu jednak słuchawki, kiedy myślałam nad tym, czy dobrze zrobiłam, bardzo mocno przyszła do mnie myśl, że to nie mój mąż potrzebuje lekarza, lecz ja. To było silne doświadczenie, które powiedziało, że pustka duchowa, a potem walka z Panem, której początkiem była ta Eucharystia, jest rzeczą straszną, choć po czasie też wiem, że ona mija w konfesjonale i po przyjęciu Najświętszego Sakramentu, który daje łaskę. Podczas tej Mszy św. czułam piętno swoich grzechów. Czułam się jak śmieć, niegodny zupełnie przebywania z Wami. Jeszcze do znaku pokoju bombardowałam się myślami i nie mogłam się wyciszyć. Ogromnym darem i łaską były jednak słowa księdza, który przyszedł do schodków ołtarza i modlił się za tych, którzy czują się niekochani, zniewoleni, aby uwierzyli, że Jezus Chrystus ich kocha. I wtedy ja znalazłam się w tym kręgu modlitwy. Klęczałem tam, ale nie mogłam dać sobie rady z bólem kręgosłupa. Bóle te miałam po porodach, ale głównie od dźwigania męża, który właściwie dwa miesiące był nieprzytomny, później zanik mięśni i powolna pielęgnacja i pomoc jemu przy funkcjonowaniu w życiu. Podczas tych modlitw prosiłam wciąż Pana o uzdrowienie duchowe, czyli moje nawrócenie, jaki i o zdrowie męża. Kiedy już skończyły się modlitwy i usiadłam, stwierdziłam, że krzyż mnie nie boli. Owszem, to było dla mnie ogromnym zdziwieniem, że Pan Bóg spojrzał na mnie mimo moich grzechów. Choć przyznam się, że zanim faktycznie uwierzyłam, że te bóle minęły, obserwowałam i sprawdzałam wielokrotnie czy to prawda. I kiedy poszłam z moją mamą za parę dni na ogródek i pół dnia pieliłam i pracowałam na działce, doglądając również dom i dzieci i te bóle nie pojawiły się, dopiero byłam pewna, że to nie przypadek. Muszę mimo wszystko stwierdzić, że odzyskane zdrowie fizyczne daje mi sprawność fizyczną, ale często wykorzystywaną wbrew woli Boga. Ponieważ niestety nie potrafię zaakceptować w pełni woli Pana, tego, że moje życie i konkretne sytuacje zaprzeczają jakby istnieniu Boga, dlatego jestem tu i dzisiaj błagając Pana, aby zmienił moje wnętrze, żeby dał siłę każdego dnia do przyjęcia Jego woli, Jego miłości.

Nie możesz dodawać komentarzy. Zaloguj się lub załóż konto.