Panie, dlaczego tak późno mnie wezwałeś?

Mam na mię Andrzej, 40 lat. Chcę dać świadectwo o tym, jak Jezus działa w moim życiu. Należę do Wspólnoty Dobrego Pasterza od stycznia 1996 r. Okres ten stał się najważniejszym w moim życiu. To właśnie we wspólnocie poznałem działanie Ducha Świętego, który objawił mi moją grzeszą naturę i nędzę. To Duch Święty zaproszony do mojego serca skierował mnie do konfesjonału. Tam w Sakramencie Pojednania odczułem Miłosierdzie Boże. Dzisiaj nie wyobrażam sobie mojej formacji duchowej bez stałego, comiesięcznego Sakramentu Pojednania. Stał się on moją naturalną potrzebą. Teraz wiem, że takich zmian w swoim charakterze nie zrobiłbym sam, to Duch Święty przyszedł mi z pomocą i to On dokonuje ciągłego formowania mojej duszy. Potrzebował jedynie mojego zaproszenia i szczerej otwartości serca. Wzrastając w wierze coraz bardziej zacząłem odczuwać miłość Bożą. Jezus początkowo powitał mnie otwartymi ramionami i mówił, że kocha mnie takiego jakim jestem, z wadami, grzesznością, niedoskonałego. Z czułością pytał mnie czy chcę, aby był moim Panem. Wielokrotnie przez teksty Pisma św., książki pisane przez ludzi obdarzonych charyzmatami, czy taż w czasie mojej pielgrzymki na Jasną Górę, czy poprzez ludzi z mojej wspólnoty kierował do mnie to pytanie. Kiedy wreszcie Mu odpowiedziałem przelał we mnie miłość i obdarzył pokojem. Uczucie to jest taką cudownością, że aż dziwi mnie, dlaczego tak wielu ludzi rezygnuje z tego daru, zamyka się przed nim. Uczucie to stanowi dla mnie takie natchnienie, że mógłbym przy jego pomocy przestawiać wszystkie góry świata. Żadne cierpienie nie jest przeszkodą. Dla tego uczucie zniosę każde. Spostrzegłem wówczas, że modlitwa osobista, czy różaniec stały się najpiękniejszymi akcentami mojej codzienności. Jakże głęboką wymowę ma nasza codzienna modlitwa. Dziś mógłbym ją odmawiać na 100 różnych sposobów i zawsze przeżywałbym ją głęboko. Dar ten także przyszedł niespodziewanie, ale prosiłem o to Ducha Świętego. I powiedzcie teraz, czy człowiek sam z siebie mógłby w tak krótkim czasie samodzielnie dokonać w sobie tak przeogromnych zmian i przewartościowań? Jezus nie poprzestaje na tym. Zaprasza mnie do doskonałości ale droga ta jest pełna upadków, tak jak Jego droga na Kalwarię. Zostajemy opuszczeni przez przyjaciół, dźwigamy krzyż razem z Jezusem, borykamy się z dolegliwościami i bólami duszy, wreszcie upadamy. Ale nad tym wszystkim czuwa Pan. Wiem już, że nie pozwoli mi zrobić krzywdy, bo serce moje płonie z miłości dla Niego. On mnie wykupił. Oddałem Mu całe moje życie. Zaprosiłem na tron w moim sercu. teraz to On decyduje co mam robić, do czego zostałem powołany. Taka relacja z Bogiem uporządkowała moje życie. Spostrzegłem, że w rodzinie panuje miłość, że odnalazłem przyjaciół w Chrystusie Panu, że jestem kochany i sam kocham. Na tym etapie wzrastania w wierze Jezus zaprosił mnie do czytania Pisma św. oraz innych książek związanych z Jego życiem na ziemi, czy napisanych przez mistyków. Zrozumiałem, że Jezus chce pokazać mi Swoją Matkę. Doskonałość Niepokalaną, która czuwa nade mną tak, jak kiedyś nad Nim, gdy był dzieckiem. Objawienie to stanowiło dla mnie kolejny etap wzrastania, formowania się. Wszystko co przeczytałem chłonąłem jak gąbka i, co najważniejsze, wprowadzałem w życie. Niepojętym było dla mnie, jak kiedyś nie umiałem znaleźć czasu dla Boga, a teraz poświęcam Mu cały mój czas. Odpowiedział mi: - Ja jestem Królem czasu. Pytałem: - Panie dlaczego tak późno mnie wezwałeś? Odpowiedział: - Wzywałem Cię, ale ty mnie nie słuchałeś, pukałem, a ty mi nie otworzyłeś, objawiałem ci, a ty nie widziałeś. Nie słuchałem, nie otwierałem, nie widziałem. Chwała Ci Panie, że ujrzałem swoją słabość. Pojąłem wówczas, że Jezus pragnął abym był narzędziem w Jego ręku, gdyż bez Niego nie umiałem nic zrobić. Dlatego dzisiaj mam dla Niego tyle czasu, nawet wtedy, kiedy śpię. Jezus obdarza mnie nieustannie swoimi łaskami. Pokazał, że droga do Boga Ojca wiedzie przez dwa serca. Serce Niepokalanego Poczęcia i Najświętsze Serce Jezusa. Oddanie się Jezusowi przez Królową Różańca św. było kolejnym etapem formacji, czym umocnił mnie w jedności ze Sobą. Pan uchylił mi rąbka tajemnicy zbawienia. Dzisiaj nie mam już żadnych obaw o dzień jutrzejszy i o moich najbliższych, gdyż Pan i Królowa Nieba mają nad tym pieczę, a ja staję z pokorą i miłością w sercu do każdego dzieła do jakiego mnie Jezus zaprosi. I nie robię tego dla siebie, lecz aby ulżyć cierpieniu za moje i innych grzechy. Bo gdy mnie wezwie przed Swoje oblicze i zapyta: - Z czym przychodzisz Andrzeju? powiem, że przynoszę Mu miłość w moim sercu i pokój duszy, którymi mnie sam obdarzył. I powiem, jak siałem ziarna prawdy i miłości aby wzrastały na Chwałę Bożą.
Panie, uwielbiam Cię, że jesteś wśród nas żywy, jak przepowiedziałeś!
Chwała Tobie Panie!

Andrzej H. 40 lat, Olsztyn. 23.11.1996

Nie możesz dodawać komentarzy. Zaloguj się lub załóż konto.