Wiedza i wiara

1
Przypatrzywszy się krytycznie naszemu poznaniu, możemy stwierdzić, że dwa są zasadnicze sposoby poznania, dwie zasadnicze drogi przyjmowania nowych treści do naszej świadomości. Te dwie drogi określamy najogólniej jako drogę wiedzy i drogę wiary. Poznanie drogą wiedzy możemy też nazwać bezpośrednim sposobem poznania. Polega on na tym, że my sami, przez czynność władz poznawczych, dosięgamy przedmiotu poznania i wprowadzamy nowe treści do naszej świadomości. W ten sposób widzimy pewne rzeczy, słyszymy dźwięki, odczuwamy cierpienie lub przyjemność, mamy świadomość swoich wyobrażeń i myśli, przeprowadzamy pewne operacje myślowe, które nazywamy rozumowaniem lub wnioskowaniem i przy ich pomocy dochodzimy do nowych treści poznawczych.
W tych wszystkich wypadkach poznajemy bezpośrednio, to znaczy przy użyciu tylko własnych władz poznawczych. To, co poznajemy tą drogą jest dla nas oczywiste i pewne, nie wątpimy zasadniczo w prawdziwość tą drogą poznanych treści, chyba że wątpimy w sprawne działanie naszych władz poznawczych.
Inne jest poznanie drogą wiary. Możemy je nazwać poznaniem pośrednim, w tym znaczeniu, że tutaj kto inny dosięga przedmiotu poznania swymi władzami poznawczymi, a my przyjmujemy jego świadectwo o tym przedmiocie. Olbrzymią ilość wiadomości przyjmujemy w życiu tą drogą. Jeżeli w podręczniku geografii czytamy opis okolic podbiegunowych czy pustyni Sahary, to przyjmujemy świadectwo tego, który tam był i te kraje widział na własne oczy. Podobnie niemal w każdej dziedzinie wiedzy przyjmujemy świadectwa uczonych i badaczy nie sprawdzając na ogół ich prawdziwości. Poznajemy więc drogą wiary. Poznanie drogą wiary jest poznaniem na mocy czyjegoś świadectwa, poznanie drogą wiedzy jest poznaniem na mocy dostrzeżonej oczywistości.
W wypadkach wyżej przytoczonych mówimy jednak o wierze tylko w znaczeniu szerszym i niewłaściwym. Wprawdzie przyjmujemy tutaj czyjeś świadectwo, ale przyjmujemy je dlatego, że jesteśmy przekonani, iż ostatecznie te rzeczy są udowodnione i oczywiste, na upartego moglibyśmy sami przekonać się o ich prawdziwości, gdybyśmy mieli czas i środki do tego. Przyjmujemy za prawdziwe świadectwa uczonych i badaczy w przekonaniu, że trudzili się oni uczciwie, aby poznać dane prawdy, że musieli je obronić wobec surowej krytyki, że wielu innych je sprawdziło i potwierdziło. Racją ostateczna przyjęcia danych twierdzeń jest więc ostatecznie ich sprawdzalność i oczywistość, chociaż nie bezpośrednio, nie osobiście poznana.
Są jednak wypadki kiedy przyjmujemy coś za prawdę na mocy samego świadectwa, nie dysponując przy tym żadną obiektywną możliwością sprawdzenia jego prawdziwości. W tym wypadku mamy do czynienia z wiara we właściwym, ścisłym znaczeniu. Na przykład ktoś przynosi wiadomość o śmierci jakiegoś człowieka na wojnie. On sam był jej świadkiem i nie posiada żadnych obiektywnych dowodów. Przyjęcie i uznanie jego świadectwa jest czystym aktem wiary; nie ma obiektywnej możliwości sprawdzenia prawdziwości danego faktu. Akt wiary w prawdziwość tego świadectwa opiera się tylko na zaufaniu prawdomówności świadka, jest aktem zaufania jego wartości etycznej. W sądzie "wierzę, iż to jest prawdą" zawarty jest zarazem sąd "wierzę, iż on nie kłamie ani się nie myli".

2
Z postawa wiary spotykamy się więc nie tylko na terenie religijnym. Jednakże dziedzina religijna jest w szczególny sposób dziedziną wiary. Od dzieciństwa słyszymy w domu rodzinnym, w kościele, na nauce religii prawdy wiary podawane w sposób autorytatywny i obowiązujący. Nie zastanawiamy się zrazu nad ich uzasadnieniem, przyjmujemy je bezkrytycznie, bez oporu, jak zresztą i inne prawdy w tym okresie.
Z czasem jednak okoliczności, czy to wewnętrzne, czy zewnętrzne, zmuszają człowieka do krytycznego zastanowienia się nad uzasadnieniem prawd wiary, dotychczas bez zastrzeżeń przyjmowanych. Wewnątrz wzrasta krytyczne, samodzielne myślenie, które nie chce się zatrzymać przed autorytetem prawd wiary, na zewnątrz styka się człowiek z ludźmi, którzy mają inne przekonania.
Przystępując do poszukiwania podstaw uzasadniających wiarę, człowiek jednak często nie zastanowi się nad sama istotą wiary i wskutek tego zaniedbania przystępuje do krytyki prawd wiary z postawy zupełnie fałszywej. Oto, podświadomie przeważnie, stawia on prawdy wiary na tej samej płaszczyźnie co prawdy naukowe, przyjmowane "wiarą naukowa" na podstawie świadectwa uczonych i nauczycieli. Wydaje mu się, że prawdy wiary tez są "gdzieś tam" udowodnione i oczywiste, że katoliccy teologowie i uczeni wszystko pięknie uzasadnili i udowodnili i wystarczy tylko tam sięgnąć, wystarczy wziąć do ręki podręcznik dogmatyki czy apologetyki, aby poszczególne prawdy swej wiary, oprzeć na mocnych, naukowych podstawach i żelazną logiką dowodów zamknąć usta przeciwnikom wiary.
Gdy jednak człowiek w oparciu o tę postawę zasadniczą spróbuje sobie i innym udowodnić wszystkie prawdy wiary, wnet spotka się z niepowodzeniem. Nie tylko drugiemu nie udowodni wiary, ale sam zacznie wątpić. Dowody, z którymi się zapozna, wydadzą mu się jakieś dziwne, nie przekonywające, naciągane i sztuczne. Dozna uczucia zawodu i w podświadomości zacznie go nurtować myśl, czy można dalej iść za tym, co na tak słabych opiera się podstawach.
Oto przykład zupełnie fałszywej wobec wiary postawy, wynikłej z nieuświadomienia sobie istoty wiary. Wielu ludzi zajmuje taką postawę i występuje wobec wiary z całkowicie nieuzasadnionymi pretensjami. Albowiem prawd wiary (poza niektórymi, które mogą być zarazem przedmiotem wiary i wiedzy) w ogóle nie można udowodnić w sposób, w jaki się udowadnia prawdy naukowe. Nie tylko nie jest to rzeczą możliwą, ale nawet nie jest rzeczą pożądaną, bo sprzeciwia się to istocie wiary. Jeżeli jakaś prawda zostanie udowodniona i stanie się oczywista, nie będzie już przedmiotem wiary, lecz wiedzy. (Z punktu widzenia psychologicznego nie jest jednak rzeczą wykluczoną, że coś może być równocześnie przedmiotem wiedzy i wiary.)
Wiara religijna jest przyjęciem świadectwa Bożego, jest uznaniem za prawdę tego, co Bóg świadczy, nie na podstawie dowodów, lecz dlatego tylko, iż On o tym świadczy. Sobór watykański tak definiuje wiarę: "Kościół katolicki wyznaje, iż wiara, która jest początkiem zbawienia ludzkiego, jest cnotą nadprzyrodzoną, dzięki której, pod natchnieniem Bożym i z pomocą łaski, uznajemy za prawdę rzeczy przez Boga objawione i to nie z powodu wewnętrznej prawdy rzeczy dostrzeżonej naturalnym światłem umysłu, lecz z powodu powagi samego Boga objawiającego, który nie może być sam przez nikogo w błąd wprowadzony ani nie może nikogo w błąd wprowadzić". Wiara jest więc odpowiedzią człowieka na objawienie Boże, jest przyjęciem objawienia Bożego.

3
Z samej natury bytów stworzonych wyżej zorganizowanych wynika konieczność przyjmowania przez nas pewnych prawd tylko drogą objawienia. Wykazuje to przekonywająco Romano Guardini w swej małej, ale bardzo istotnej rozprawce Die Offenbarung.
Jeżeli mamy przed sobą przedmiot martwy, np. maszynę, to jest ona cała dostępna naszemu poznaniu. Możemy ją opisać, rozebrać na części, określić stosunek części do siebie w ich współdziałaniu itp. Przedmiot poznania zachowuje się biernie, czynne są w procesie poznania tylko nasze władze poznawcze. Jeżeli chodzi o istoty żywe, np. rośliny, to możliwość ich poznania jest uwarunkowana przez ich rozwój. Czym jest roślina, nie możemy poznać przez analizę ziarna, ale poznamy to obserwując proces rozwijania się ziarna w roślinę. Ziarno "objawia" nam się w swoim rozwoju. Jeżeli chodzi o istoty obdarzone życiem świadomym, to treści ich świadomości nie możemy poznać bezpośrednio: możemy ją poznać tylko w ten sposób, że dana istota wyrazi ją w jakiś sposób na zewnątrz, "objawi" ją. W szczególny sposób okazuje się to na przykładzie człowieka. Nikt nie może poznać treści świadomości drugiego człowieka, jego myśli, jego postanowień, idei w nim nurtujących. Poznający musi tutaj zająć postawę, bierną, wyczekującą, musi czekać, aż drugi człowiek pokaże mu, objawi swoje wnętrze. Objawić zaś może je w działaniu, w czynie (tak np. objawia się artysta przez swe dzieło, jakaś historyczna osobowość w dziele swego życia) albo też przez słowo.
Z pojęcia Boga jako ducha nieskończenie doskonałego, świadomego siebie, obdarzonego rozumem i wolą, wynika dla człowieka konieczność poznawania go drogą objawienia. Bóg nie jest bezpośrednio dostępny naszym władzom poznawczym, jak jakiś przedmiot stworzony. Bóg musi dopiero objawić się człowiekowi. I znowu może się to dokonać w podwójny sposób. Najpierw przez czyn, przez dzieło. Tak Bóg objawił się przez stworzenie. Stworzenie świadczy o Bogu jak dzieło sztuki o artyście. To objawienie się Boga nazywamy jednak w niewłaściwym, szerszym znaczeniu. Wyjście Boga z siebie przez akt stwórczy jest wprawdzie warunkiem możliwości poznania Boga, ale to poznanie dokonuje się potem przez czynność władz poznawczych człowieka, przez pracę jego umysłu. Dlatego to poznanie Boga nazywamy poznaniem rozumowym, metafizycznym i przeciwstawiamy je poznaniu Boga przez wiarę i objawienie w znaczeniu ścisłym.
Objawieniem Bożym w znaczeniu ścisłym, mającym w przedmiocie poznającym jako odpowiednik - wiarę, nazywamy objawienie się Boga przez słowo.
Przez stworzenie poznać możemy istnienie Boga i ogólnie Jego istotę i przedmioty. Jeżeli jednak chodzi o wewnętrzną istotę Boga, o Jego wewnętrzne życie, o Jego myśli i postanowienia woli, o Jego konkretne plany zbawcze względem człowieka, to nie możemy poznać ich inaczej, jak przez objawienie w ścisłym znaczeniu, objawienie przez słowo, Bóg musi nam sam o tym wszystkim powiedzieć.
Wobec Boga objawiającego musimy przybrać postawę wiary. Nie możemy krytycznie analizować tych prawd, żądać dowodów naukowych na nie, zastanawiać się nad ich możliwością, nie możemy w ogóle wobec tych prawd występować w roli sędziego. Możemy tylko powiedzieć: "Bóg to objawił, więc to musi być prawdą, więc wierzę i pewny jestem bezwzględnie swej wiary, pewniejszy niż świadectwa swego rozumu, swych zmysłów. Bo przecież Bóg nieskończenie doskonały nie może się mylić ani nie może nikogo w błąd wprowadzać, okłamywać". To jest postawa wiary i na tym polega w swej istocie akt wiary. Jest to ostatecznie akt zaufania w nieskończoną doskonałość Boga, zatwierdzenie Boga jako najwyższej wartości - i dlatego jest to zarazem akt etyczny, akt zasługujący, akt oddania czci Bogu.

4
Z istoty wiary wynika więc, że prawdy wiary nie mogą i nie muszą być udowodnione na wzór prawd naukowych. Nie znaczy to jednak, że wiara jest czymś irracjonalnym, nierozumnym. Wiara posiada także swe podstawy rozumowe, wiara pozostaje w pełnej harmonii z rozumem, a rozum i dowody rozumowe odgrywają ważną rolę w akcie wiary. Trzeba jednak uświadomić sobie, gdzie jest właściwe miejsce i jaka właściwa rola dowodów rozumowych w procesie wiary. Zadaniem dowodów rozumowych nie może być, jak już wykazano, udowodnienie prawd wiary samych w sobie, przez doprowadzenie ich do oczywistości. Żeby jednak przyjąć prawdy wiary objawione przez Boga, trzeba najpierw zdobyć przekonanie, że Bóg faktycznie istnieje, że Bóg może się objawić i że faktycznie się objawił, i że prawdy przedstawione nam jako od Boga objawione faktycznie od Niego pochodzą. To są konieczne przesłanki wiary, praeambula fidei jak mówi teologia. To jest dziedzina, w której znajdują zastosowanie dowody rozumowe. Rozum uzasadnia wiarę udowadniając istnienie Boga i historycznego faktu objawienia oraz przekazanie treści tego objawienia w formie nieskażonej aż do nas. Nie wchodzimy tutaj w zagadnienie, czy zdobycie rozumowej pewności co do tych prawd jest istotnym i koniecznym warunkiem aktu wiary, czy pewność aktu wiary opiera się na tych pewnościach rozumowych. Jest to osobny problem, problem bardzo zawiły i do dziś właściwie nie rozwiązany w teologii. Tutaj chodzi nam tylko o określenie właściwej sfery, w której w akcie wiary maja zastosowanie dowody rozumowe. Nie odnoszą się one do prawd wiary wziętych samych w sobie, lecz służą przygotowaniu i podbudowaniu aktu wiary.
W dziedzinie samych prawd wiary operuje teologia także dowodami. Jeżeli otworzymy podręcznik dogmatyki, to pełno tam znajdziemy różnych "dowodów". Chodzi jednak tutaj o dowody teologiczne, które różnią się istotnie od dowodów rozumowych. Celem dowodu teologicznego jest sprowadzenie danej prawdy do źródeł objawienia, wykazania, że dana prawda faktycznie została przez Boga objawiona; nie chodzi zaś o "udowodnienie" jej przez wyprowadzenie jej z oczywistych pewnych rozumowych przesłanek. Nie są to więc w ogóle dowody w tym znaczeniu, jakie ma to słowo w naukach ścisłych. Udowodnić np. dogmat o Trójcy Przenajświętszej znaczy przytoczyć odpowiedni cytat z Pisma św., z którego wynika, że Jezus te prawdę wypowiedział. To jest wystarczający dowód teologiczny. Jeżeli jakaś prawda zostanie w ten sposób udowodniona, to wynika stąd, że trzeba w nią uwierzyć, trzeba uznać ją za prawdziwą ze względu na autorytet Boga objawiającego, chociaż dla rozumu ta prawda pozostaje nadal nieoczywista.
Dogmatyka posługuje się również i dowodami rozumowymi, ale spełniają one rolę pomocniczą, dodatkową. Przesłanka rozumowa jest czasem przesłanką w dowodzie teologicznym, który wydobywa jedna prawdę objawiona z drugiej. Zadaniem rozumu i dowodów rozumowych jest także wykazanie, że pomiędzy prawdami objawionymi a naturalną wiedza, nie zachodzi żadna sprzeczność, że rozum i wiara, wiedza i objawienie harmonizują ze sobą.
Wiara nie jest więc czymś, co sprzeciwia się rozumowi, ani czymś, co istnieje w nas niezależnie od rozumu. Jednakże wiara nie jest także wytworem rozumu, nie jest konsekwencją rozumowych dowodów czy eksperymentalnej oczywistości, jak prawdy naukowe. Zupełnie inne racje skłaniają człowieka do uznania za prawdę twierdzeń nauki i twierdzeń wiary. Dlatego zasadniczym błędem jest szukanie uzasadnienia prawd, które się przyjęło wiarą w dzieciństwie, na tej samej drodze, na jakiej szuka się uzasadnienia prawd przyjętych na skutek świadectwa uczonych i badaczy.

ks. Franciszek Blachnicki

Nie możesz dodawać komentarzy. Zaloguj się lub załóż konto.